piątek, 22 marca 2013

Marina-6


"Nigdy nie bój się zrobić  następny krok,

to może zmienić wszystko."


24.04.2013 rok..
 http://www.youtube.com/watch?v=8jLTcsTenl4


Chociaż był dopiero koniec kwietnia,pogoda w dzień była wspaniała.Świeciło słońce,Temperatura była wysoko na plusie,wszyscy mieli świetne humory.Zegar pokazywał 19:00.Właśnie siedziałam na krześle ze skrzyżowanymi nogami w kuchni jedząc kolacje i przeglądając gazetę.Był sobotni wieczór dlatego Tom,Agata i Weronika poszli się rozerwać do jakiegoś z berlińskich klubów.Ja natomiast byłam zbyt leniwa,a zwłaszcza dzisiaj,żeby gdziekolwiek iść.Wolałam siedzieć w dżinsach,za dużej bluzce i luźnym koczku zajadając się tuczącą kanapką z majonezem i czytać kolejny fascynujący artykuł o jakiejś sławnej gwieździe.Kiedy brałam do ust kolejny gryz kanapki do drzwi zadzwonił dzwonek.Odłożyłam gazetę,wyprostowałam nogi i poszłam otworzyć drzwi.Gdy zobaczyłam,kto stoi po drugiej stronie zamarłam.
Stałam tam z pełną buzią starając się połknąć kawałek.
Luis się lekko uśmiechnął  i przywitał.
-Cześć.Mam nadzieje,że mnie jeszcze pamiętasz-powiedział
Spojrzałam na niego głupkowato.Jak On mógł w ogóle pomyśleć,że mogę go nie pamiętać?!
Zignorowałam to i zaczęłam mówić dalej.
-Fajnie Cię znów widzieć-powiedziałam.
-Przecież ci obiecałem,że się jeszcze zobaczymy-powiedział po raz kolejny się uśmiechając.
-No tak - także się uśmiechnęłam-proszę,wejdź do środka-dodałam
-Mam lepszy pomysł chodź ze mną!-powiedział po czym złapał moją rękę i pociągnął ją w  stronę wyjścia
-Dobrze,aby tylko coś zarzucę na siebie-na chwile puścił moją rękę a ja wzięłam pierwszą lepszą bluzę wiszącą w szafie,która stała naprzeciwko drzwi.Po chwili stałam już przed domem zakluczając drzwi. Obróciłam się w jego stronę i zobaczyłam go siedzącego na motorze.Pomyślałam sobie,że on chyba sobie żartuje,przecież ja nigdy nie siedziałam na motorze,a co dopiero jechać nim.
-Ani o tym nie myśl-powiedziałam do niego podchodząc bliżej
W odpowiedzi dostałam tylko szeroki uśmiech.
-Mówię poważnie.Nie wsiądę,boje się-dodałam
-Spokojnie,ze mną nic ci się nie stanie-powiedział chwytając mnie za rękę
-Ale ja naprawdę...
-Wsiadaj i nie marudź-powiedział pociągając mnie w stronę motoru.
Usiadłam za nim,nie bardzo wiedząc czego mam się złapać.
-Złap się mnie-powiedział uśmiechając się
Objęłam go w pasie.Odpalił motor i ruszył.Lubiłam patrzeć na uciekające białe linie na ulicy,albo szybko przemijające lampy.Oparłam głowę o jego plecy,cieszyłam się,że znowu mogę poczuć przyjemny wiatr na twarzy,usłyszeć warkot silnika,zapomnieć o wszystkim i po prostu jechać.Tak "znowu".Dobra przyznaję się kłamałam z tym,że nigdy nie jechałam motorem.Jechałam i to nie raz,ale wole nie wracać do tamtych wspomnień.Zacisnęłam mocno oczy,żeby uchronić się przed napływającymi do nich łzami.
Po 20 minutach znaleźliśmy się na ogromnym moście,z którego było widać całe oświetlone miasto.
-Jej,jak tu pięknie-powiedziałam opierając się o mur oddzielający most od wody.
-To jedno z moich ulubionych miejsc w Berlinie zwłaszcza jeśli muszę o czymś pomyśleć-powiedział wpatrując się w setki świateł.
-Pomyśleć o czym?-spytałam patrząc na niego.
Przeniósł wzrok na mnie i odpowiedział.
-Na przykład o tym czy powinien cię tu zabrać-zaśmiał się-Jeszcze nikogo tu nie zabrałem.
-Czuje się wyjątkowa-także się zaśmiałam
-Bo taka jesteś-powiedział patrząc na mnie tymi pięknymi oczami tym razem bardziej poważnie.
-A ty natomiast jesteś bardzo tajemniczy-powiedziałam
-Nie wiem,czy chciałabyś wiedzieć niektóre rzeczy o mnie-powiedział już całkowicie poważnie tym razem już nie patrząc w moją stronę.
-Jednak chybabym ciała.Tak właściwie stoję obok obcego chłopaka-powiedziałam.
-Obcego?Mama cię nie uczyła,że nie rozmawia się z nieznajomymi?-zapytał śmiejąc się.
-Uczyła...-odpowiedziałam
-Czyli jednak nie mogę być dla ciebie tylko obcym chłopakiem-popatrzył na mnie
-Możesz,znaczy nie możesz,znaczy.. znowu unikasz tematu-wydukałam w końcu
-Wcale go nie unikam-powiedział-ty po prostu się we mnie zakochałaś,dlatego tu zemną przyjechałaś-uśmiechnął się szeroko.
Czułam jak moją twarz oblewa purpura.Cała się speszyłam po czym uderzyłam go w ramie.
-Ała..-jęknął łapiąc się za nie
-Głupi jesteś-powiedziałam mrużąc złowieszczo oczy
-Ja?Ale ja tylko mówię prawdę-powiedział niewinnie.
-Tak? To skoro ja jestem w tobie zakochana to czemu TY przyjechałeś dziś do mnie?-spojrzałam na niego pytająco
-Bo lubię patrzeć jak się rumienisz kiedy patrze na ciebie-znowu oberwał w ramię tym razem mocniej-Kurwa jaką ty masz siłę-powiedział jeszcze mocniej łapiąc się za nie
-Uważaj bo mogę jeszcze mocniej-powiedziałam z grożącą miną
-Dobrze już nic nie mówię-uśmiechnął się-ale wracając do mnie to jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć mam na imię Luis mam 23 lata mieszkam w Berlinie i mam siostrę.Lubie czekoladowe lody,moim ulubionym kolorem jest niebieski oraz lubię sikać w miejscach publicznych.Wiesz zaznaczam teren-wytłumaczył
-Rozumiem-potwierdziłam
-Wystarczy?-spytał
-Wystarczy.Mam nadzieje,że myjesz po tym ręce-powiedziałam
-Oczywiście-powiedział-jak tylko jest gdzie-dodał.
-Fajnie...
To może teraz twoja kolej-powiedział
-Mam na imię Marina,mam 20 lat,mój ulubiony smak lodów to  straciatella,oraz nie lubię sikać w miejscach publicznych-powiedziałam
-Dlaczego?-spytał naprawdę zaciekawiony
-Wiesz dużo ludzi,to mnie rozprasza-powiedziałam najpoważniej jak tylko mogłam
-Aaa to wszystko wyjaśnia-powiedział
Tym razem nie wytrzymałam i wybuchłam dzikim śmiechem.
Chwile to trwało zanim się uspokoiłam,ale kiedy już to zrobiłam z powrotem oparłam się o murek.Zapadła cisza.Obydwaj patrzyliśmy przed siebie każdy zajęty własnymi myślami.Spojrzałam na niego.Był taki piękny,a do tego zabawny,miły.Patrzył zamyślony przed siebie  swoimi brązowymi oczami,w których odbijało się światło co sprawiało,że świeciły one jeszcze bardziej.Zastanawiałam się o czym tak myśli i dlaczego taki chłopak jeszcze nie ma dziewczyny?Po chwili z powrotem przeniosłam wzrok przed siebie.Zrobiło się trochę  zimno.Dopiero teraz zauważyłam,że zabrałam trochę za cienką bluzę.Złapałam się za ramiona pocierając je.
-Zimno ci?-spytał
-Trochę..-powiedziałam
Podszedł do mnie i przytulił mnie od tyłu.
-Cieplej ?-spytał
-Cieplej-odpowiedziałam.
Mogłabym tak stać cały czas.W jego ramionach.Matko co ja robię!Przecież to nie ma sensu.A może jednak ma?Dobra nieważne.
-Idziemy ?-spytałam
-A co nie podoba ci się?-spytał śmiejąc się
-Nie zaczynaj....
-Chodziło mi o widoki-powiedział nie przestając się uśmiechać
-Wkurzasz mnie-powiedziałam udając obrażoną.
-Mi tam się podobały.Dobra chodź kupie ci piwo-powiedział obejmując mnie
-Czyli chcesz upić bezbronną dziewczynę,a potem nie wiadomo co zrobić?Ja tam już was znam-powiedziałam żartując
-Tak najpierw cię upoję alkoholem,a potem odwiozę do domu.Rozgryzłaś mnie.Tylko dam ci aby jedno piwo bo jak wypijesz  za dużo to mi jeszcze z motoru spadniesz-powiedział śmiejąc się.
Znowu oberwał w rękę.
-Kurdę będę mieć siniaka-powiedział spoglądając na ramie.
-To się nie odzywaj-odgryzłam się-mówiłam,że mogę mocniej-dodałam
Dotarliśmy do jednej z budek.Luis kupił dwa piwa i wręczył mi jedno.Szliśmy tak wzdłuż mostu,na którym było mnóstwo ludzi,ale oni się wtedy nie liczyli.Byłam tylko ja i on ze swoimi żartami i głupimi wypowiedziami,które i tak w końcu doprowadzały mnie do śmiechu.Czułam,że coś między nami zaiskrzyło,ale w końcu dotarliśmy do domu.Odprowadził mnie do samych drzwi.Umówiliśmy się,że jutro znowu gdzieś wyjdziemy.Staliśmy przez jakiś czas naprzeciwko siebie.Żaden z nas nie chciał się jeszcze pożegnać.Chciałam go zaprosić do środka,ale musiał już iść.Pocałowałam go w policzek po czym odjechał na swoim czarnym motorze,a ja weszłam do swojego domu.
         
  Marina
                                       
                                                                                                                             

piątek, 8 marca 2013

5-Luis

Luis

Świat każe mi wybierać kim być,a ja nawet nie wiem kim jestem...

http://www.youtube.com/watch?v=6cHFdGBmBEw

Długie korytarze,czerwone ściany,kilka pokoi,kilka drzwi,za nimi napalone ciała mężczyzn,wrzaski,rozkazy,zdrady,zaspokajanie ich potrzeb a także strach,łzy,rozpacz,obojętność,cele,zabite marzenia,praca,utrzymanie.Każda z nich ma swoją historie,która jest zapomniana,każda ma swoją przyczynę znalezienia się tu.Jedne robią to tylko i wyłącznie dla pieniędzy,dla pracy.Inne są porwane i zmuszane do tego.Bite,zastraszane i co noc płaczące w poduszkę czując się jakby nic z nich nie zostało.Jeszcze inne nie miały po prostu wyboru.Nie starczało na narkotyki,na alkohol,na życie.Zagubione,wzięte z ulicy,egzystujące,ale nie mające żadnego celu.Żywe na zewnątrz zabite od środka.Co do tych drugich to najpierw szukamy tych,które się najbardziej nadają mówimy na nie drogi towar.Znajdujemy je zbieramy o nich informacje.Wiemy praktycznie wszystko o nich.Znamy rzeczy,o których nawet one nie wiedzą.W końcu   czekamy aż znajdą się same o odpowiedniej godzinie i w odpowiednim miejscu.Porywamy je,zamykamy w jednym z pokoi a potem gwałcimy po kolei.Gdy nie chcą tego zrobić bijemy je czasami do nie przytomności.Gdy już to zrobimy  oceniamy po kolei jak się spisała.Ernesto nazywa to selekcjonowaniem towaru.Potem wychodzimy z pokoju zostawiając ją tam samą.Leżącą bez ruchu na starym łóżku przywiązaną do niego ze spływającymi łzami po policzku.Pewnie zastanawiają się w tedy jak to się stało,że się tu znalazły i jak do tego doszło.Czy to oznacza,że będą musiały tu zostać?Po jakimś czasie już wiedzą.Już nie pytają.Powoli zabieramy im ich marzenia,plany,a one zostają bez niczego.Jednak są też dziewczyny,które nie ważne ile przejdą ile potrzeb zaspokoją nadaj mają  wiarę i marzenia.Ostatnio zacząłem też myśleć o rodzinach tych dziewczyn.Co muszą czuć ich rodzice,którzy nie wiedzą co dzieje się z ich ukochanym dzieckiem nie wiedzą czy żyje,rodzeństwo,które mimo,że czasami się kłóciło ze sobą zawsze miało oparcie w siostrze,przyjaciele,którzy nie wiedzą co mają o tym myśleć  a czasami też ukochana osoba,gdy nagle ktoś z kim naprawdę wiążą plany znika.Znika na wiele lat czasami nigdy nie wracając.Najgorsza jest ta niepewność czy ta osoba jeszcze żyje czy nie.Ciągła nadzieja.
Po między tym wszystkim ja.Siedzący na czarnej kanapie w jednej ręce trzymając papierosa,a w drugiej zdjęcie.Tak naprawdę zacząłem o tym wszystkim myśleć od czasu kiedy ją poznałem.Myślałem o tym co bym zrobił,gdyby ją ktoś porwał i zmuszał do tego.Od tego czasu,gdy ja albo chłopaki przywożą nową dziewczynę widzę w niej ją.Stojącą przede mną i patrzącą przerażonym wzrokiem.To mnie naprawdę wkurwia bo czuje,że zaczynam mieć uczucia,a ja ich nie chce bo nie mógłbym spojrzeć na siebie.Tak właściwie już nie mogę.Patrząc w lustro widzę cholernego skurwiela.Ćpuna,gwałciciela i morderce nie mającego jakichkolwiek uczuć i skrupułów.Jednak patrząc na to zdjęcie ciągle się uśmiecham.Na początku,gdy pierwszy raz ją zobaczyłem stojącą przy tym barze poznałem ją.Wiedziałem,że jest to przyjaciółka Toma i Agaty i że oni też tu są.Pierwszą myślą jaka była gdy ją zobaczyłem to to,że nadawałaby się,potem podeszliśmy do stolika gdzie siedziała Agata z Tomem,Weronika i jakiś chłopak.Weronika i ten chłopak mnie nie znali,ale widziałem spojrzenia  Toma i Agaty.Potem musiałem wyjechać poszukać jakiś nowych dziewczyn lecz kiedy wróciłem i spotkałem się znowu z Mariną po raz pierwszy od długiego czasu zobaczyłem w niej coś więcej niż tylko tanią dziwkę jak to widziałem w innych dziewczynach.Zobaczyłem w niej taką radość,rozświetlone oczy pełne ufności  i nadziei.Uśmiech zbudowany z marzeń.Była całkiem inna i naprawdę coś do niej poczułem.Jednak po ostatniej rozmowie z Tomem zacząłem się wahać.Całkowicie znam ich obawy.W końcu wiem do czego jestem zdolny,ale jej nigdy bym nie skrzywdził.Tylko,że tak właściwie to co ja mam jej do zaoferowania.Problemy i łzy.Mam ją tak po prostu rozkochać w sobie a potem zawodzić na każdym kroku?Chciał bym skończyć z tym co robię.W tedy mógłbym zacząć od nowa,ale niektóre rzeczy dzieją się niezależnie od naszej woli.Nie mogę.Wiem za dużo i za dużo rzeczy zrobiłem.Na pewno nie mogę teraz.Nie ważne,nie obchodzi mnie to.Zrobię wszystko,żeby być z nią nie ważne jakie będą tego skutki.
-Cóż za romantyczna fotka-poczułem czyiś śmiech za plecami.Był to Ramiro,który przed chwilą wszedł do pokoju-od kiedy robisz sobie zdjęcia z dziwkami-kontynuował
-Ona nie jest dziwką-powiedziałem
-To kim?Nie mów,że sobie kurwa dziewczynę znalazłeś-zaśmiał się
-Gówno cię to obchodzi-odpowiedziałem 
-Stary z czym do ludzi.Myślisz,że taka laska poleci na alfonsa ?-roześmiał się 
Wstałem i ze złością podszedłem do niego,złapałem jego koszulkę i dopchnąłem go do ściany
-Masz się odpierdolić i w to nie wtrącać rozumiesz?-wysyczałem posyłając mu mordercze spojrzenie
-Kurwa co tu się do jasnej cholery dzieje?-usłyszałem czyiś głos za plecami.Był to Ernesto.
-Chłopak się nam zakochał-powiedział Ramiro.
-Co zrobił?-zapytał Ernesto.
Puściłem Ramiro i  nie zwracając na nich uwagi wyszedłem. 

                                                                                              Luis

sobota, 2 marca 2013

4-Weronika

Choć nic się nie zmieniło,jest zupełnie inaczej.

*Weronika*
Rihanna ft. Mikky Ekko - Stay
Kolejny trudny poranek.Wstaje w swojej nocnej koszulce i idę odsłonić zasłony.Do mojego pokoju wpadają promienie słoneczne.Pewnie gdybym była w Polsce od 2 godzin siedziałabym już na uczelni.Teraz pewnie mój dzień będzie wyglądał trochę inaczej.Idę do łazienki,biorę prysznic,myję zęby czesze się.Wracam do pokoju i ubieram się.Idę do kuchni w której jak zwykle nikogo niema.Tom pewnie poszedł gdzieś z Agatą a Marina w pracy.Od kiedy się tu przeprowadziliśmy mało kto rozmawia ze mną albo interesuję się mną.Wyobrażałam to sobie trochę inaczej,ale pieprzyć to.Każdy ma teraz swoje życie,tylko ja go nie mam.Cześć jestem Weronika,mam 20 lat.Może na początek opowiem coś o mojej rodzince?Więc moi rodzice są kurewsko bogaci i kiedy mieszkałam w Polsce miałam praktycznie wszystko.Może dla tego wyjechałam?Tata jest szefem jakiejś wielkiej firmy,mama zajmuje się bankietami,ciuchami,wystrojem domu.Inaczej rozpierdala na gówna kasę taty.Jak wyglądało moje życie przed wyjazdem?Ojca widziałam 10 minut rano i 5 minut wieczorem nie licząc weekendów,które ostatnio coraz  coraz rzadziej spędzał z nami.Pewnie ma jakąś laskę na boku,ale mama usilnie próbuje w to nie wierzyć.Często wieczorami wychodzili na jakieś bankiety,albo spotkania więc mogłam robić co chciałam i to robiłam.Moja siostra o rok młodsza nie kablowała bo robiła to samo a najczęściej to ja musiałam się ją zajmować.Wraz z Mariną,Agatą i resztą naszej bandy chodziliśmy na różne imprezy.Bardzo za nimi tęsknie.Całe liceum trzymaliśmy się razem,przeżywaliśmy razem każdą chwilę.Byliśmy jak rodzeństwo i myśleliśmy,że to się nigdy nie skończy,ale czasami bywa inaczej.Skończyliśmy szkołę i każdy poszedł w swoją stronę.Brakuje mi ich,tak cholernie mi ich brakuje.Teraz trzeba żyć dalej.Brakuje mi wielu rzeczy jednak najbardziej brakuje mi miłości.Agata ma Toma,Marina poznała Luisa.Ja moją miłość zostawiłam w Polsce.Miłość,która  tak naprawdę nigdy się nie rozpoczęła a od razu zakończyła.Jednym z chłopaków należącym do naszej bandy był Chris.Pochodził z Anglii.Znaliśmy się przez 3 lata i nigdy nie pomyślałam,że oprócz przyjaźni coś między nami może być.Jednak kiedy się pogubił bardzo mu pomagałam i wtedy uświadomiłam sobie,że czuję coś do niego i że to nie jest już tylko przyjaźń.On chyba też coś poczuł,ale to nie trwało długo.Okazało się,że tata zdradza mamę.Nie chcieli się rozstawać,ponieważ to mogło by zagrozić dobru naszej rodzinie i interesom.Dlatego powrót do normalności był bardzo ciężki.Bo jak byś się czuła siedząc w kuchni obok swojego męża robiąc dobrą minę do złej wiedząc,że niedawno pieprzył inną?Ja starałam się z tego wyłączyć.I tak żyli jakby osobno więc udawałam,że jest mi to obojętne czy są razem,czy nie.Potem okazało się,że musiałam wybierać po między pracą w Niemczech a studiami w Polsce,co nie było łatwe.Przez chwile zapomniałam o Chrisie a wybór wyjazdu do Niemiec był całkowitą ucieczką od niego.Dlaczego?Bo chyba stchórzyłam.Tak bardzo bałam się miłości.Ale chyba tak naprawdę każdy z nas uciekł kiedyś od czegoś.Agata uciekła od śmierci Dawida,ja od miłości Chrisa,Marina też miała swoje powody.Tylko jedna myśl mnie przeraża,że nie ważne jak długo będziemy uciekać,przeszłość tak czy inaczej nas kiedyś dopadnie.Agata będzie musiała w końcu otworzyć ten list i pożegnać się raz na zawsze z Dawidem.,Marina dokończyć swoje rzeczy,a ja ? A ja mam zapomnieć czy wrócić? Ja muszę dalej uciekać/Nie wiem co mogę jeszcze powiedzieć o mnie.Miałam wielu chłopaków,ale jedynie na jedną noc.Przelotne związki,które nigdy nie miały przyszłości.Czasami sądzę,że nie do końca jestem normalną osobą,ale chyba każdy tak ma.Teraz chodzę po domu i nie mogę znaleźć sobie miejsca.Ktoś wszedł do domu,idę zobaczyć kto to.To Marina przyszła  z pracy.
-O cześć! widzę,że w końcu wstałaś-powiedziała zdejmując buty.
-Jak tam w pracy?-spytałam opierając się o ścianę
-Jak zwykle ścisk,tłok i dużo roboty.A co u ciebie?-spytała
-Mieszkamy ze sobą.Nie mów do mnie jak byś my rozmawiały ze sobą raz na tydzień-powiedziałam po czym weszłam do kuchni.
-Werka czekaj.Co cię ugryzło?Tylko normalnie spytałam-odpowiedziała wchodząc za mną.
-Powiedz mi,kiedy ostatni raz ze sobą rozmawiałyśmy?Pamiętasz jeszcze jak kiedyś mówiłyśmy sobie wszystko?Co się stało? Rozumiem,że masz własne życie,ale chciałabym być też częścią jego-wykrzyczałam
-Werka,ale przecież jesteś i zawsze będziesz po prostu ostatnio mam coraz mniej czasu-powiedziała podchodząc do mnie-wiesz co mam pomysł-powiedziała po czym podeszła do lodówki i otworzyła ją wyciągając z niej dwie butelki piwa-chodź! zrobimy sobie babskie popołudnie-uśmiechnęła się i zaczęła mnie  ciągnąć za rękę w stronę ogrodu.Po chwili siedzieliśmy na leżakach koło basenu.
-Wiesz co masz chyba rację trochę przesadziłam,ale naprawdę nie mam w tym domu do kogo się odezwać-powiedziałam
-Oj tam.Teraz przynajmniej możesz mi powiedzieć wszystko-uśmiechnęła się biorąc łyk z  butelki.
-Tak właściwie nie mam ci za dużo do powiedzenia.Jedyne co mnie gnębi to Chris-powiedziałam biorąc butelkę do ust.
-Chyba musimy podjąć jakieś decyzje...-powiedziała patrząc przed siebie
-Co masz namyśli ?-spytałam
-Musimy zamknąć to co za nami i zacząć na nowo inaczej stale będziemy tkwić w tym samym miejscu-powiedziała-a co do Chrisa to czy nie uważasz,że  gdyby mu zależało to powinien jakoś tu przyjechać albo zrobić cokolwiek-zapytała
-Nie wiem.Naprawdę nie wiem co o tym myśleć.-powiedziałam-też jesteś głodna?-spytałam
- I to jak !-odpowiedziała
-Chodź idziemy coś ugotować-powiedziałam po czym poszłyśmy do kuchni.

Czego się dziś nauczyłam?
Może tego,że żeby coś zacząć najpierw trzeba coś skończyć...                       Weronika