sobota, 2 lutego 2013

1-Marina



"Przypadkowe spotkanie jest czymś najmniej przypadkowym w naszym życiu."

20.03.2012
Dziś widziałam się z Luisem.Zadzwonił przez co byłam bardzo zaskoczona.Minął tydzień od czasu kiedy dałam mu numer więc myślałam że już się nie zobaczymy.Szczerze przychodziły mi do głowy wszystkie scenariusze:może źle zapisał,może dałam mu zły numer,może wcale nie chciał się ze mną spotkać,może nie ma czasu.A jednak.Poszłam do Weroniki podzielić się z nią informacją ,ta tylko skomentowała "Czas wielki bo oszaleć z tobą można było".Udałam że nie wiem o co jej chodzi i zignorowałam to.Ubrałam się  a o 15:00 Luis był u mnie.Postanowiliśmy pójść do parku,nie daleko naszego domu.Tłumaczył mi dlaczego  dopiero teraz zadzwonił.Nie mógł wcześniej bo miał coś ważnego do zrobienia w pracy i zbytnio nie miał czasu,chociaż bardzo chciał zadzwonić.Gadaliśmy głównie o mnie.Okazało się,że mamy dużo wspólnego ze sobą.Jednak gdy zaczęliśmy rozmawiać o nim szybko zmieniał temat,jakby chciał coś ukryć przede mną.
Nie chciałam go naciskać i odpuściłam,ale wiedziałam że ma jakiś sekret.
Długo rozmawialiśmy,trochę się wygłupialiśmy.Za każdym razem kiedy się uśmiechał w jego brązowych oczach pojawiały się iskierki. Potem usiedliśmy na jednej z ławek.
-Nie wiem kiedy się znowu zobaczymy-powiedział spoglądając na mnie
-Dlaczego? -spytałam
-Muszę wyjechać na jakiś czas-powiedział patrząc przed siebie
-Dokąd?-zapytałam próbując nie pokazywać po sobie żadnych emocji
-Teraz Ci nie mogę powiedzieć,to zbyt trudne-powiedział przenosząc wzrok na mnie
Patrzył na mnie swoimi pięknymi oczami,ale nie było już w nich iskierek tak jak wtedy kiedy się uśmiechał
-Wiesz kiedy wrócisz?-pytałam dalej
-Nie.Nie wiem czy w ogóle wrócę-powiedział smutno
Nie pytałam o nic więcej.Zapadła cisza,słychać było tylko rozmowy przechodniów przechodzących obok i wiatr.Siedzieliśmy tak przez chwile-niby razem,ale osobno.
-Wiesz-zaczął-naprawdę się ciesze,że mogłem cię poznać i chociaż przez chwile być naprawdę szczęśliwym.Może to brzmi trochę głupio dla ciebie,ale dla mnie te chwile tu z tobą były naprawdę bardzo ważne.Nie chce,żeby to było nasze ostatnie spotkanie,ale pewne rzeczy nie zależą od naszej woli.Mam nadzieje,że się jeszcze spotkamy.Jeśli nie,wiedz że nigdy o tobie nie zapomnę chociaż spotkaliśmy się zaledwie dwa razy-powiedział patrząc prosto w moje oczy.
-Ja też nie chcę-powiedziałam cicho-naprawdę nie chce kończyć czegoś co się nawet nie zdążyło zacząć.Wróć proszę.Nie chcę żebyś był tylko moim wspomnieniem,które zacznie blednąć z biegiem czasu.-dodałam ledwo powstrzymując łzy.
-Mam pomysł-powiedział-po czym wyciągnął z kurtki telefon.
-Co ty chcesz zrobić?-spytałam lekko zaskoczona
-Zróbmy sobie razem zdjęcie.Przy najmniej ono nam będzie przypominać o sobie-powiedział po czym zaczął coś grzebać w telefonie.
Ja się  tylko zaśmiałam.
-Gotowa ?-spytał
-Oczywiście!Mów co mam robić-powiedziałam z rozbawieniem
-Dobrze więc Dawaj całusa-powiedział po czym wyciągnął rękę przed nas i zrobił zdjęcie.
Chwile się śmialiśmy z niego bo wyszło naprawdę śmieszne.Potem przesłał mi je na mój telefon.I postanowił mnie odprowadzić do domu.Całą drogę przegadaliśmy.Dziwi mnie to że jest to pierwszy chłopak,z którym mogę gadać cały dzień i wciąż mamy o czym.W końcu doszliśmy do mojego domu.
-Wejdziesz ?-spytałam
-Nie,nie będę przeszkadzać.Pójdę już-powiedział
-Dobrze,ale proszę obiecaj mi że się jeszcze kiedyś spotkamy -powiedziałam smutno
-Obiecuje-powiedział uśmiechając się
-Więc do zobaczenia-odpowiedziałam po czym podeszłam i pocałowałam go lekko w policzek
-Do zobaczenia-powiedział przytulając mnie.Kiedy chciałam już iść do domu poczułam,że on wciąż trzyma mnie za rękę.Pociągnęłam ją lekko,a on ją puścił.Uśmiechnęłam się tylko i weszłam do domu.


                 



                                                                 





Gdy tylko weszłam do domu od progu usłyszałam rozmowę Agaty i Toma dobiegającą z kuchni.Poszłam się z nimi przywitać.Siedzieli przy stole zawzięcie o czymś dyskutując.
-Cześć-powiedziałam rozpinając kurtkę a oni spojrzeli na mnie.
-A ty gdzie byłaś?-spytała Agata prosto z mostu.
-Spotkałam się z Luisem-powiedziałam,a Agata z Tomem wymienili spojrzenia.-Coś się stało?-spytałam zdziwiona
-Z tym Luisem z urodzin-zapytała
-Tak z tym-odpowiedziałam trochę poirytowana nie miałam ochoty im tego opowiadać.
-I jak było?-spytał Tom opierając się o blat kuchenny
-Fajnie,miło i przyjemnie-odpowiedziałam po czym wyszłam z kuchni.Po drodze odwiesiłam kurtkę i pobiegłam schodami do swojego pokoju.

Weszłam do mojego pokoju.Zamknęłam drzwi i usiadłam przy biurku.Oparłam o nie ręce  i zaczęłam przypominać sobie każdą chwile z naszego spotkania,nie przestając się uśmiechać.
Na ziemie przywróciła mnie dopiero Weronika,która weszła do mojego pokoju.
-Hej,nie przeszkadzam?-powiedziała stojąc w wejściu
-Jasne wchodź-odpowiedziałam uśmiechając się. 
-I jak było?Opowiadaj !-powiedziała podekscytowana siadając na moim łóżku 
-Dobrze,poszliśmy do parku,rozmawialiśmy,żartowaliśmy,ale potem...-powiedziałam opuszczając głowę.
-Co potem?-spytała
-Potem powiedział,że znowu musi wyjechać i nie wie czy kiedykolwiek się zobaczymy-powiedziałam smutno.
-No przestań,jak mu na tobie zależy to się wróci-powiedziała uśmiechając się-dobra ja idę bo mam coś jeszcze do zrobienia-dodała po czym wyszła z pokoju.
A ja nadal  tam siedziałam a po głowie chodziło mi ciągle "jeśli mu zależy to wróci" jeśli mu zależy...a jak mu nie zależy?
                                                                                            Marina 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz