sobota, 16 lutego 2013

3-Tom

Żeby po prostu było dobrze...

*Tom*
http://www.youtube.com/watch?v=CdRut0YRWZ8
Po rozmowie z Agatą postanowiłem pójść do mnie i przemyśleć parę spraw.Wiedziałem,że muszę porozmawiać z Luisem,ale zrobię to jutro bo dziś jest już zbyt późno.Znam go bardzo dobrze chociaż on zajmuje się czymś innym jednak tam wszystko jest ze sobą połączone.Czasami myślisz,że jesteś bezpieczny,że nic ci nie zagraża,myślisz,że twoje życie jest może nie idealne ,ale dobre.Masz marzenia,plany,cele i nagle okazuje się,że to wszystko jest tylko iluzją.Wiem jak Agata się martwi o Marine dlatego muszę jej pomóż.Marina nie zasługuje na to,nie zasługuje na niego.Wiem o tym,że ja też jestem skurwielem,ale w przeciwieństwie do niego od czasu do czasu włącza mi się funkcja"uczucia".Zrobiłem wiele złego w życiu wiem o tym,ale już taki jestem,nie które rzeczy dzieją się nie zależnie od naszej woli.
Nazywam się Tom Kaulitz mieszkam w Niemczech  i mam 22 lata.Matki nigdy nie znałem.Suka zostawiła mnie,mojego brata kiedy tylko się urodziliśmy.Zaopiekował się nami ojciec.Szczerze mówiąc jakoś nie miał wyboru.Miał zaledwie 18 lat kiedy się urodziliśmy i dodajmy,ze nie był to typ odpowiedzialnego człowieka.Imprezy,narkotyki,dziwki jedną z nich  była nasza matka,którą przeleciał.Ale nie okazał się skurwielem i nie zostawił nas.Może nie radził sobie perfekcyjnie,ale ważne,że był przy nas.Wychował nas,odprowadzał do szkoły,robił z nami zadania,utrzymywał nas.Często miał problemy,ale zawsze starał się  radzić sobie z nimi.Kiedy zacząłem dorastać często się z nim kłóciłem.Byłem raczej trudnym dzieckiem często pakowałem się w kłopoty,biłem się z innymi,zacząłem brać,pić,palić,większość młodości spędziłem na  imprezach.Raz wylali mnie nawet ze szkoły,przez co ojciec się naprawdę wściekł.Nie byłem taki jak  Bill,mój brat bliźniak był zawsze grzeczny,porządny,poukładany.Nie powiem,że go nie kochałem bo kochałem i dogadywaliśmy się dobrze.Zawsze go broniłem kiedy inni zaczepiali go w szkole.Śmiali się z niego i dokuczali mu bo zawsze ubierał się w damskie ciuchy i malował się.O jego fryzurach już nie wspomnę.Zawsze był dziwakiem,ale był moim młodszym braciszkiem.Koleś miał głowę pełną dziwnych pomysłów  i marzeń.Od dziecka chciał śpiewać w jakimś sławnym zespole.Dla niego nauczyłem się nawet grać na gitarze chodź potem okazało się,że to jest moja pasja i też zacząłem mieć głupie marzenia na temat jakiegoś sławnego zespołu.Ale byłem w tedy tylko dzieckiem.Nie wiedziałem jeszcze jakie życie jest pojebane.Potem zaplątałem się w sprawy z Gambołą i zostałem dilerem.Gdy by tylko na sprzedawaniu narkotyków się skończyło było by dobrze.Są ludzie,ktorych tak pobiłem,że nie wiem czy żyją.Robiłem różne  rzeczy.Przecież w końcu trzeba było jakoś odebrać zapłatę za dragi.Z tatą  się  pokłóciłem  i nie odzywamy się do siebie.Bill jak podejrzewałem zastałem gejem,ale jeszcze przed tym nawzajem stwierdziliśmy,że ani on ani ja nie chcemy siebie za brata i zerwaliśmy kontakt.I tak stwierdziłem,że mogę teraz patrzeć na te pedalską buźkę.Są  sprawy,o których nie powinienem na razie mówić.Teraz ten pedał mieszka sobie w jakiejś willi wraz z jego ukochanym tatusiem w Hiszpanii a ja muszę siedzieć tu z masą problemów.Z jednej strony może to i lepiej,że wyjechali,przynajmniej są bezpieczni,ale z drugiej mam gdzieś ich obu zostawili mnie tu i  nie pomogli mi.Nigdy...Gościu stał się bogaty i zapomniał o swoim bracie bo poco mu taka szmata.Nie mam nic za to mam przejebane tyle wiem.Ale obiecuje,że kiedyś wyjdę z tego gówna i pokaże wszystkim,że jednak jestem jeszcze coś wart.
Znowu się rozklejam.Nienawidzę tego.Zaraz gdzieś tu mam kokainę... o jest..Jeden wdech i mogę  pisać dalej.
Siedzę teraz w moim salonie.Telewizor,jedna kanapa na niej ja przede mną stolik,a na nim strzykawki,paczuszki,tabletki,ecstasy,i wszystko co u nałogowego ćpuna może się znajdować.Tak jestem uzależniony i jest coraz gorzej.Wiem o tym.Nic na to nie poradzę. Tak jest lepiej wole nie wracać  do swojej  rzeczywistości w tedy myślę o Billu,ojcu.Nie chcę o tym pamiętać.

Kolejny poranek wstaję,przecieram twarz ,idę się odlać,w samych bokserkach schodzę do kuchni,otwieram lodówkę  znowu nic nie ma.Pierdole to zjem coś na mieście.Ostatnio strasznie schudłem,ale kogo to obchodzi.Gdzie jest ta cholerna strzykawka!Tu leży.Mam tak pokłute żyły,że nie mam gdzie wbić kolejnej igły.Okej Heroina w żyłach.Dziś rozmowa  z Luisem to będzie ciekawe. Dobra idę się ubrać.
Wychodzę.Gdzie ta cholerna paczka?Mam towar do dostarczenia.

***
-Cześć Tom,czemu chciałeś się ze mną spotkać ? o co chodzi? -powiedział Luis jak gdyby nigdy nic.
-Odpierdol się od niej rozumiesz?-powiedziałem łapiąc go za kurtkę.
-Spokojnie puść mnie.Nie mam zamiaru jej nic zrobić-powiedział odsuwając się
-To czego chcesz od niej?Po co w tedy przyszedłeś i spotkałeś się z nią?-powiedziałem kompletnie nic nie rozumiejąc.
-Wiem,że możesz mi nie uwierzyć bo wiem jakim byłem i jestem gnojem,ale ja naprawdę coś do niej czuje-powiedział całkiem poważny.
-Ty,hahahaha-zaśmiałem się  głośno-ty coś czujesz?Przecież ty nie masz uczuć-powiedziałem
-Tom,ja naprawdę nie chce jej zranić po prostu daj mi szanse.
-Słuchaj-podszedłem do niego bliżej -jeśli tylko spadnie jej włos z głowy zabije cię obiecuje ci to-wysyczałem
Puściłem go i odszedłem.Miałem jeszcze towar do dostarczenia.Nie wierzyłem temu gnojowi.On zawsze coś knuł.Nie mam pojęcia co tym razem,ale jeszcze się dowiem.

   
                                                                                                          Tom


piątek, 8 lutego 2013

2-Agata

Nikt nie powiedział,że to będzie łatwe...

Breathe me - Sia

*Agata*

-Czego on od niej chce?-spytałam gdy tylko Marina wyszła z kuchni
-Nie wiem-odpowiedział ciągle opierając się o blat
-Kurwa,nie taka była umowa!Ona nie miała być w nic wmieszana,miała tu tylko przyjechać,żeby nas kryć! -powiedziałam podnosząc ton .
-Wiem do cholery-powiedział wstając-wiem jaka była umowa-dodał
-Więc po cholerę on się z nią dziś spotkał!-wykrzyczałam
-Zamknij się bo nas usłyszy-powiedział
-Słuchaj ja w to weszłam,ale Marina i Weronika mają być czyste rozumiesz?-powiedziałam patrząc na niego prawie ze łzami w oczach
-Rozumiem.Nie wiem o co mu chodzi,ale nie pozwolę was skrzywdzić.nikomu a zwłaszcza jemu-podszedł i przytulił mnie a ja wtuliłam się w jego szeroką bluzę-obiecuje-wyszeptał.

***
Może powinnam się jakoś przestawić w tej chorej historii?A więc Nazywam się Agata Stonem mam 20 lat,urodzona w Anglii,wychowana w Polsce,mieszkam w Niemczech.Mój ojciec mieszka w Londynie wraz z  moim bratem Tonym  i jego kochaną żoną.Prawdopodobnie mam jeszcze jakieś rodzeństwo,ale wątpię,żebym je kiedykolwiek poznała.Rodzice się rozwiedli kiedy miałam 11 lat.Tony został z ojcem a ja wyjechałam z mamą do Polski.Rozeszli się bo ojciec znalazł sobie jakąś nową szmatę,której nigdy nie trawiłam.Widziałam ją  zaledwie 3 razy,ale to i tak o 3 za dużo.Gdy przyjechaliśmy do Polski wraz z mamą zamieszkaliśmy w domu mojej babci,która zmarła jakiś rok temu,Bardzo ją kochałam.Lubiłam ten dom,zawsze przyjeżdżaliśmy z Tonym do babci na wakacje.Spędziłam tam jedne z najwspanialszych chwil mojego życia.Lubiłam siedzieć w ogrodzie.Zawsze bawiliśmy się tam z Tonym i huśtaliśmy się na huśtawce.  Czy tęskniłam za nim?Tak i to jak cholera,każdego dnia siedziałam na tej pierdolonej huśtawce i czekałam na niego aż mój starszy brat w końcu przyjdzie i mnie przytuli.Chodziłam tam szczególnie w tedy kiedy miałam dość całego świata i za dużo problemów,albo jak mama  kolejny raz za dużo wypiła i skrzyczała mnie.Nie radziła sobie,zwłaszcza po rozstaniu z tatą.Próbowała znaleźć pracę,ale nie zbyt jej to wychodziło.
Zaczęła pić i płakała prawie przez cały dzień,chyba miała depresje.Nie obchodziło ją nic ani nikt.Nie robiła obiadów,nie pomagała mi  w lekcjach,nie sprzątała, nie robiła mi śniadania do szkoły.Czasami gdy się upiła krzyczała,że to moja wina i że to wszystko przeze mnie co bolało mnie najbardziej.Tak było do 13 roku życia.Po dwóch latach piekła,postanowiła się wziąć za siebie,znaleźć pracę i zmienić życie. Poznałam Marine i Weronikę.Były moimi najlepszymi przyjaciółkami i zawsze mnie wspierały chociaż nie od razu powiedziałam im co się dzieje u mnie w domu.Znów żyliśmy normalnie z moją mamą.Przez 2 lata było tak cholernie normalnie.Potem poznała jego...Mojego nowego ojczyma.Był alkoholikiem i nie pracował.Cały czas krzyczał na nas i bił mamę,ale ona była tak cholernie w nim zakochana.Kiedy skończyłam 18 lat postanowiłam się wyprowadzić.Nie bardzo wiedziałam do kąt.Mogłam wrócić do ojca,ale wolałabym mieszkać kolejne 18 lat z moją stukniętą matką niż z nim.Szczerze go nienawidzę.Nie rozumiem jak mógł zostawić tak mnie i mamę w ogóle nie interesując się nami?!W tym czasie poznałam Dawida.Zamieszkałam z nim w jakiejś melinie,ale ważne że mieliśmy alkohol i narkotyki.To stało się naszym życiem.Parę tabletek,butelka i strzykawka.Piękne.. ? Nie -żałosne.W padłam w to on mnie w to wrzucił.Mimo to kocham go i mogłabym nadal oddać życie tylko po to żeby tu był.Byliśmy chorą miłością,seks imprezy,używki,ale była tez miłość.Opiekował się mną i nigdy nie pozwolił żeby cokolwiek mi się stało.Jednak on stał coraz bliżej krawędzi i  w końcu spadł,a moje życie razem z nim.Przedawkował.Znalazłam go w łazience na podłodze,w ręku trzymał list.Był do mnie.Nie otwarłam go.Do dziś mam go przy sobie,ale wciąż  go nie otwarłam.Nie mogłam.Czuje że wtedy mój świat zawalił by się od nowa,że znów wróciło by to wszystko,chodź tak właściwie nic nie odeszło.Wciąż wszystko siedzi we mnie  miłość,ból,radość,szczęście,ON.Wciąż jest we mnie.Staram się to ukrywać udaje,że zapomniałam,że to już za mną,ale nic nie jest za mną i długo nie  będzie.Wiec może boje się czegoś innego?Może boję się,że jak otworze ten list to to będzie pożegnanie,odejście,zapomnienie o nim na zawsze,koniec żałoby?Jeszcze nie.Jeszcze nie jestem gotowa.On odszedł,ja zostałam.Zostałam z tym całym gównem.Poznałam Toma,który mnie pociągnął dalej,a ja dzięki temu pociągnęłam za mną wielu innych niewinnych ludzi.Weszłam w takie gówno,że nie wiem czy kiedykolwiek z niego wyjdę,dlatego nigdy,przenigdy nie chce w to wciągnąć dziewczyn,tego bym nie przeżyła.Oprócz nich mam jeszcze Toma....On jedyny wie o mnie to czego inni moi przyjaciele nie wiedzą.On jest dobry,tylko czasami wydaje się inny,ale on nie chce nikogo zranić.Co do Luisa jest to niebezpieczny typ i nigdy nikogo nie pokochał.
Czy można mieć jeszcze bardziej pojebane życie?Podejrzewam,że to jeszcze nie koniec atrakcji i spotka mnie jeszcze wiele ciekawych przygód.Moja mama mieszka w Polsce nie wiem co się z nią dzieje i chodź kocham ją tak bardzo nie mogę wrócić,ale kocham ją i zawsze to ona była tą najważniejszą osobą  w moim życiu.Z Ojcem  ostatni raz rozmawiałam w wieku 18 lat w dniu moim urodzin potem już nie rozmawialiśmy.Nie wiem co dzieje się z Tonym nasz kontakt też się już dawno temu urwał.List Dawida ciągle leży w mojej szufladzie nie otwarty a ja jestem cholerną dziwką,dilerką i narkomanką...

Agata 

sobota, 2 lutego 2013

1-Marina



"Przypadkowe spotkanie jest czymś najmniej przypadkowym w naszym życiu."

20.03.2012
Dziś widziałam się z Luisem.Zadzwonił przez co byłam bardzo zaskoczona.Minął tydzień od czasu kiedy dałam mu numer więc myślałam że już się nie zobaczymy.Szczerze przychodziły mi do głowy wszystkie scenariusze:może źle zapisał,może dałam mu zły numer,może wcale nie chciał się ze mną spotkać,może nie ma czasu.A jednak.Poszłam do Weroniki podzielić się z nią informacją ,ta tylko skomentowała "Czas wielki bo oszaleć z tobą można było".Udałam że nie wiem o co jej chodzi i zignorowałam to.Ubrałam się  a o 15:00 Luis był u mnie.Postanowiliśmy pójść do parku,nie daleko naszego domu.Tłumaczył mi dlaczego  dopiero teraz zadzwonił.Nie mógł wcześniej bo miał coś ważnego do zrobienia w pracy i zbytnio nie miał czasu,chociaż bardzo chciał zadzwonić.Gadaliśmy głównie o mnie.Okazało się,że mamy dużo wspólnego ze sobą.Jednak gdy zaczęliśmy rozmawiać o nim szybko zmieniał temat,jakby chciał coś ukryć przede mną.
Nie chciałam go naciskać i odpuściłam,ale wiedziałam że ma jakiś sekret.
Długo rozmawialiśmy,trochę się wygłupialiśmy.Za każdym razem kiedy się uśmiechał w jego brązowych oczach pojawiały się iskierki. Potem usiedliśmy na jednej z ławek.
-Nie wiem kiedy się znowu zobaczymy-powiedział spoglądając na mnie
-Dlaczego? -spytałam
-Muszę wyjechać na jakiś czas-powiedział patrząc przed siebie
-Dokąd?-zapytałam próbując nie pokazywać po sobie żadnych emocji
-Teraz Ci nie mogę powiedzieć,to zbyt trudne-powiedział przenosząc wzrok na mnie
Patrzył na mnie swoimi pięknymi oczami,ale nie było już w nich iskierek tak jak wtedy kiedy się uśmiechał
-Wiesz kiedy wrócisz?-pytałam dalej
-Nie.Nie wiem czy w ogóle wrócę-powiedział smutno
Nie pytałam o nic więcej.Zapadła cisza,słychać było tylko rozmowy przechodniów przechodzących obok i wiatr.Siedzieliśmy tak przez chwile-niby razem,ale osobno.
-Wiesz-zaczął-naprawdę się ciesze,że mogłem cię poznać i chociaż przez chwile być naprawdę szczęśliwym.Może to brzmi trochę głupio dla ciebie,ale dla mnie te chwile tu z tobą były naprawdę bardzo ważne.Nie chce,żeby to było nasze ostatnie spotkanie,ale pewne rzeczy nie zależą od naszej woli.Mam nadzieje,że się jeszcze spotkamy.Jeśli nie,wiedz że nigdy o tobie nie zapomnę chociaż spotkaliśmy się zaledwie dwa razy-powiedział patrząc prosto w moje oczy.
-Ja też nie chcę-powiedziałam cicho-naprawdę nie chce kończyć czegoś co się nawet nie zdążyło zacząć.Wróć proszę.Nie chcę żebyś był tylko moim wspomnieniem,które zacznie blednąć z biegiem czasu.-dodałam ledwo powstrzymując łzy.
-Mam pomysł-powiedział-po czym wyciągnął z kurtki telefon.
-Co ty chcesz zrobić?-spytałam lekko zaskoczona
-Zróbmy sobie razem zdjęcie.Przy najmniej ono nam będzie przypominać o sobie-powiedział po czym zaczął coś grzebać w telefonie.
Ja się  tylko zaśmiałam.
-Gotowa ?-spytał
-Oczywiście!Mów co mam robić-powiedziałam z rozbawieniem
-Dobrze więc Dawaj całusa-powiedział po czym wyciągnął rękę przed nas i zrobił zdjęcie.
Chwile się śmialiśmy z niego bo wyszło naprawdę śmieszne.Potem przesłał mi je na mój telefon.I postanowił mnie odprowadzić do domu.Całą drogę przegadaliśmy.Dziwi mnie to że jest to pierwszy chłopak,z którym mogę gadać cały dzień i wciąż mamy o czym.W końcu doszliśmy do mojego domu.
-Wejdziesz ?-spytałam
-Nie,nie będę przeszkadzać.Pójdę już-powiedział
-Dobrze,ale proszę obiecaj mi że się jeszcze kiedyś spotkamy -powiedziałam smutno
-Obiecuje-powiedział uśmiechając się
-Więc do zobaczenia-odpowiedziałam po czym podeszłam i pocałowałam go lekko w policzek
-Do zobaczenia-powiedział przytulając mnie.Kiedy chciałam już iść do domu poczułam,że on wciąż trzyma mnie za rękę.Pociągnęłam ją lekko,a on ją puścił.Uśmiechnęłam się tylko i weszłam do domu.


                 



                                                                 





Gdy tylko weszłam do domu od progu usłyszałam rozmowę Agaty i Toma dobiegającą z kuchni.Poszłam się z nimi przywitać.Siedzieli przy stole zawzięcie o czymś dyskutując.
-Cześć-powiedziałam rozpinając kurtkę a oni spojrzeli na mnie.
-A ty gdzie byłaś?-spytała Agata prosto z mostu.
-Spotkałam się z Luisem-powiedziałam,a Agata z Tomem wymienili spojrzenia.-Coś się stało?-spytałam zdziwiona
-Z tym Luisem z urodzin-zapytała
-Tak z tym-odpowiedziałam trochę poirytowana nie miałam ochoty im tego opowiadać.
-I jak było?-spytał Tom opierając się o blat kuchenny
-Fajnie,miło i przyjemnie-odpowiedziałam po czym wyszłam z kuchni.Po drodze odwiesiłam kurtkę i pobiegłam schodami do swojego pokoju.

Weszłam do mojego pokoju.Zamknęłam drzwi i usiadłam przy biurku.Oparłam o nie ręce  i zaczęłam przypominać sobie każdą chwile z naszego spotkania,nie przestając się uśmiechać.
Na ziemie przywróciła mnie dopiero Weronika,która weszła do mojego pokoju.
-Hej,nie przeszkadzam?-powiedziała stojąc w wejściu
-Jasne wchodź-odpowiedziałam uśmiechając się. 
-I jak było?Opowiadaj !-powiedziała podekscytowana siadając na moim łóżku 
-Dobrze,poszliśmy do parku,rozmawialiśmy,żartowaliśmy,ale potem...-powiedziałam opuszczając głowę.
-Co potem?-spytała
-Potem powiedział,że znowu musi wyjechać i nie wie czy kiedykolwiek się zobaczymy-powiedziałam smutno.
-No przestań,jak mu na tobie zależy to się wróci-powiedziała uśmiechając się-dobra ja idę bo mam coś jeszcze do zrobienia-dodała po czym wyszła z pokoju.
A ja nadal  tam siedziałam a po głowie chodziło mi ciągle "jeśli mu zależy to wróci" jeśli mu zależy...a jak mu nie zależy?
                                                                                            Marina