piątek, 22 marca 2013

Marina-6


"Nigdy nie bój się zrobić  następny krok,

to może zmienić wszystko."


24.04.2013 rok..
 http://www.youtube.com/watch?v=8jLTcsTenl4


Chociaż był dopiero koniec kwietnia,pogoda w dzień była wspaniała.Świeciło słońce,Temperatura była wysoko na plusie,wszyscy mieli świetne humory.Zegar pokazywał 19:00.Właśnie siedziałam na krześle ze skrzyżowanymi nogami w kuchni jedząc kolacje i przeglądając gazetę.Był sobotni wieczór dlatego Tom,Agata i Weronika poszli się rozerwać do jakiegoś z berlińskich klubów.Ja natomiast byłam zbyt leniwa,a zwłaszcza dzisiaj,żeby gdziekolwiek iść.Wolałam siedzieć w dżinsach,za dużej bluzce i luźnym koczku zajadając się tuczącą kanapką z majonezem i czytać kolejny fascynujący artykuł o jakiejś sławnej gwieździe.Kiedy brałam do ust kolejny gryz kanapki do drzwi zadzwonił dzwonek.Odłożyłam gazetę,wyprostowałam nogi i poszłam otworzyć drzwi.Gdy zobaczyłam,kto stoi po drugiej stronie zamarłam.
Stałam tam z pełną buzią starając się połknąć kawałek.
Luis się lekko uśmiechnął  i przywitał.
-Cześć.Mam nadzieje,że mnie jeszcze pamiętasz-powiedział
Spojrzałam na niego głupkowato.Jak On mógł w ogóle pomyśleć,że mogę go nie pamiętać?!
Zignorowałam to i zaczęłam mówić dalej.
-Fajnie Cię znów widzieć-powiedziałam.
-Przecież ci obiecałem,że się jeszcze zobaczymy-powiedział po raz kolejny się uśmiechając.
-No tak - także się uśmiechnęłam-proszę,wejdź do środka-dodałam
-Mam lepszy pomysł chodź ze mną!-powiedział po czym złapał moją rękę i pociągnął ją w  stronę wyjścia
-Dobrze,aby tylko coś zarzucę na siebie-na chwile puścił moją rękę a ja wzięłam pierwszą lepszą bluzę wiszącą w szafie,która stała naprzeciwko drzwi.Po chwili stałam już przed domem zakluczając drzwi. Obróciłam się w jego stronę i zobaczyłam go siedzącego na motorze.Pomyślałam sobie,że on chyba sobie żartuje,przecież ja nigdy nie siedziałam na motorze,a co dopiero jechać nim.
-Ani o tym nie myśl-powiedziałam do niego podchodząc bliżej
W odpowiedzi dostałam tylko szeroki uśmiech.
-Mówię poważnie.Nie wsiądę,boje się-dodałam
-Spokojnie,ze mną nic ci się nie stanie-powiedział chwytając mnie za rękę
-Ale ja naprawdę...
-Wsiadaj i nie marudź-powiedział pociągając mnie w stronę motoru.
Usiadłam za nim,nie bardzo wiedząc czego mam się złapać.
-Złap się mnie-powiedział uśmiechając się
Objęłam go w pasie.Odpalił motor i ruszył.Lubiłam patrzeć na uciekające białe linie na ulicy,albo szybko przemijające lampy.Oparłam głowę o jego plecy,cieszyłam się,że znowu mogę poczuć przyjemny wiatr na twarzy,usłyszeć warkot silnika,zapomnieć o wszystkim i po prostu jechać.Tak "znowu".Dobra przyznaję się kłamałam z tym,że nigdy nie jechałam motorem.Jechałam i to nie raz,ale wole nie wracać do tamtych wspomnień.Zacisnęłam mocno oczy,żeby uchronić się przed napływającymi do nich łzami.
Po 20 minutach znaleźliśmy się na ogromnym moście,z którego było widać całe oświetlone miasto.
-Jej,jak tu pięknie-powiedziałam opierając się o mur oddzielający most od wody.
-To jedno z moich ulubionych miejsc w Berlinie zwłaszcza jeśli muszę o czymś pomyśleć-powiedział wpatrując się w setki świateł.
-Pomyśleć o czym?-spytałam patrząc na niego.
Przeniósł wzrok na mnie i odpowiedział.
-Na przykład o tym czy powinien cię tu zabrać-zaśmiał się-Jeszcze nikogo tu nie zabrałem.
-Czuje się wyjątkowa-także się zaśmiałam
-Bo taka jesteś-powiedział patrząc na mnie tymi pięknymi oczami tym razem bardziej poważnie.
-A ty natomiast jesteś bardzo tajemniczy-powiedziałam
-Nie wiem,czy chciałabyś wiedzieć niektóre rzeczy o mnie-powiedział już całkowicie poważnie tym razem już nie patrząc w moją stronę.
-Jednak chybabym ciała.Tak właściwie stoję obok obcego chłopaka-powiedziałam.
-Obcego?Mama cię nie uczyła,że nie rozmawia się z nieznajomymi?-zapytał śmiejąc się.
-Uczyła...-odpowiedziałam
-Czyli jednak nie mogę być dla ciebie tylko obcym chłopakiem-popatrzył na mnie
-Możesz,znaczy nie możesz,znaczy.. znowu unikasz tematu-wydukałam w końcu
-Wcale go nie unikam-powiedział-ty po prostu się we mnie zakochałaś,dlatego tu zemną przyjechałaś-uśmiechnął się szeroko.
Czułam jak moją twarz oblewa purpura.Cała się speszyłam po czym uderzyłam go w ramie.
-Ała..-jęknął łapiąc się za nie
-Głupi jesteś-powiedziałam mrużąc złowieszczo oczy
-Ja?Ale ja tylko mówię prawdę-powiedział niewinnie.
-Tak? To skoro ja jestem w tobie zakochana to czemu TY przyjechałeś dziś do mnie?-spojrzałam na niego pytająco
-Bo lubię patrzeć jak się rumienisz kiedy patrze na ciebie-znowu oberwał w ramię tym razem mocniej-Kurwa jaką ty masz siłę-powiedział jeszcze mocniej łapiąc się za nie
-Uważaj bo mogę jeszcze mocniej-powiedziałam z grożącą miną
-Dobrze już nic nie mówię-uśmiechnął się-ale wracając do mnie to jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć mam na imię Luis mam 23 lata mieszkam w Berlinie i mam siostrę.Lubie czekoladowe lody,moim ulubionym kolorem jest niebieski oraz lubię sikać w miejscach publicznych.Wiesz zaznaczam teren-wytłumaczył
-Rozumiem-potwierdziłam
-Wystarczy?-spytał
-Wystarczy.Mam nadzieje,że myjesz po tym ręce-powiedziałam
-Oczywiście-powiedział-jak tylko jest gdzie-dodał.
-Fajnie...
To może teraz twoja kolej-powiedział
-Mam na imię Marina,mam 20 lat,mój ulubiony smak lodów to  straciatella,oraz nie lubię sikać w miejscach publicznych-powiedziałam
-Dlaczego?-spytał naprawdę zaciekawiony
-Wiesz dużo ludzi,to mnie rozprasza-powiedziałam najpoważniej jak tylko mogłam
-Aaa to wszystko wyjaśnia-powiedział
Tym razem nie wytrzymałam i wybuchłam dzikim śmiechem.
Chwile to trwało zanim się uspokoiłam,ale kiedy już to zrobiłam z powrotem oparłam się o murek.Zapadła cisza.Obydwaj patrzyliśmy przed siebie każdy zajęty własnymi myślami.Spojrzałam na niego.Był taki piękny,a do tego zabawny,miły.Patrzył zamyślony przed siebie  swoimi brązowymi oczami,w których odbijało się światło co sprawiało,że świeciły one jeszcze bardziej.Zastanawiałam się o czym tak myśli i dlaczego taki chłopak jeszcze nie ma dziewczyny?Po chwili z powrotem przeniosłam wzrok przed siebie.Zrobiło się trochę  zimno.Dopiero teraz zauważyłam,że zabrałam trochę za cienką bluzę.Złapałam się za ramiona pocierając je.
-Zimno ci?-spytał
-Trochę..-powiedziałam
Podszedł do mnie i przytulił mnie od tyłu.
-Cieplej ?-spytał
-Cieplej-odpowiedziałam.
Mogłabym tak stać cały czas.W jego ramionach.Matko co ja robię!Przecież to nie ma sensu.A może jednak ma?Dobra nieważne.
-Idziemy ?-spytałam
-A co nie podoba ci się?-spytał śmiejąc się
-Nie zaczynaj....
-Chodziło mi o widoki-powiedział nie przestając się uśmiechać
-Wkurzasz mnie-powiedziałam udając obrażoną.
-Mi tam się podobały.Dobra chodź kupie ci piwo-powiedział obejmując mnie
-Czyli chcesz upić bezbronną dziewczynę,a potem nie wiadomo co zrobić?Ja tam już was znam-powiedziałam żartując
-Tak najpierw cię upoję alkoholem,a potem odwiozę do domu.Rozgryzłaś mnie.Tylko dam ci aby jedno piwo bo jak wypijesz  za dużo to mi jeszcze z motoru spadniesz-powiedział śmiejąc się.
Znowu oberwał w rękę.
-Kurdę będę mieć siniaka-powiedział spoglądając na ramie.
-To się nie odzywaj-odgryzłam się-mówiłam,że mogę mocniej-dodałam
Dotarliśmy do jednej z budek.Luis kupił dwa piwa i wręczył mi jedno.Szliśmy tak wzdłuż mostu,na którym było mnóstwo ludzi,ale oni się wtedy nie liczyli.Byłam tylko ja i on ze swoimi żartami i głupimi wypowiedziami,które i tak w końcu doprowadzały mnie do śmiechu.Czułam,że coś między nami zaiskrzyło,ale w końcu dotarliśmy do domu.Odprowadził mnie do samych drzwi.Umówiliśmy się,że jutro znowu gdzieś wyjdziemy.Staliśmy przez jakiś czas naprzeciwko siebie.Żaden z nas nie chciał się jeszcze pożegnać.Chciałam go zaprosić do środka,ale musiał już iść.Pocałowałam go w policzek po czym odjechał na swoim czarnym motorze,a ja weszłam do swojego domu.
         
  Marina
                                       
                                                                                                                             

piątek, 8 marca 2013

5-Luis

Luis

Świat każe mi wybierać kim być,a ja nawet nie wiem kim jestem...

http://www.youtube.com/watch?v=6cHFdGBmBEw

Długie korytarze,czerwone ściany,kilka pokoi,kilka drzwi,za nimi napalone ciała mężczyzn,wrzaski,rozkazy,zdrady,zaspokajanie ich potrzeb a także strach,łzy,rozpacz,obojętność,cele,zabite marzenia,praca,utrzymanie.Każda z nich ma swoją historie,która jest zapomniana,każda ma swoją przyczynę znalezienia się tu.Jedne robią to tylko i wyłącznie dla pieniędzy,dla pracy.Inne są porwane i zmuszane do tego.Bite,zastraszane i co noc płaczące w poduszkę czując się jakby nic z nich nie zostało.Jeszcze inne nie miały po prostu wyboru.Nie starczało na narkotyki,na alkohol,na życie.Zagubione,wzięte z ulicy,egzystujące,ale nie mające żadnego celu.Żywe na zewnątrz zabite od środka.Co do tych drugich to najpierw szukamy tych,które się najbardziej nadają mówimy na nie drogi towar.Znajdujemy je zbieramy o nich informacje.Wiemy praktycznie wszystko o nich.Znamy rzeczy,o których nawet one nie wiedzą.W końcu   czekamy aż znajdą się same o odpowiedniej godzinie i w odpowiednim miejscu.Porywamy je,zamykamy w jednym z pokoi a potem gwałcimy po kolei.Gdy nie chcą tego zrobić bijemy je czasami do nie przytomności.Gdy już to zrobimy  oceniamy po kolei jak się spisała.Ernesto nazywa to selekcjonowaniem towaru.Potem wychodzimy z pokoju zostawiając ją tam samą.Leżącą bez ruchu na starym łóżku przywiązaną do niego ze spływającymi łzami po policzku.Pewnie zastanawiają się w tedy jak to się stało,że się tu znalazły i jak do tego doszło.Czy to oznacza,że będą musiały tu zostać?Po jakimś czasie już wiedzą.Już nie pytają.Powoli zabieramy im ich marzenia,plany,a one zostają bez niczego.Jednak są też dziewczyny,które nie ważne ile przejdą ile potrzeb zaspokoją nadaj mają  wiarę i marzenia.Ostatnio zacząłem też myśleć o rodzinach tych dziewczyn.Co muszą czuć ich rodzice,którzy nie wiedzą co dzieje się z ich ukochanym dzieckiem nie wiedzą czy żyje,rodzeństwo,które mimo,że czasami się kłóciło ze sobą zawsze miało oparcie w siostrze,przyjaciele,którzy nie wiedzą co mają o tym myśleć  a czasami też ukochana osoba,gdy nagle ktoś z kim naprawdę wiążą plany znika.Znika na wiele lat czasami nigdy nie wracając.Najgorsza jest ta niepewność czy ta osoba jeszcze żyje czy nie.Ciągła nadzieja.
Po między tym wszystkim ja.Siedzący na czarnej kanapie w jednej ręce trzymając papierosa,a w drugiej zdjęcie.Tak naprawdę zacząłem o tym wszystkim myśleć od czasu kiedy ją poznałem.Myślałem o tym co bym zrobił,gdyby ją ktoś porwał i zmuszał do tego.Od tego czasu,gdy ja albo chłopaki przywożą nową dziewczynę widzę w niej ją.Stojącą przede mną i patrzącą przerażonym wzrokiem.To mnie naprawdę wkurwia bo czuje,że zaczynam mieć uczucia,a ja ich nie chce bo nie mógłbym spojrzeć na siebie.Tak właściwie już nie mogę.Patrząc w lustro widzę cholernego skurwiela.Ćpuna,gwałciciela i morderce nie mającego jakichkolwiek uczuć i skrupułów.Jednak patrząc na to zdjęcie ciągle się uśmiecham.Na początku,gdy pierwszy raz ją zobaczyłem stojącą przy tym barze poznałem ją.Wiedziałem,że jest to przyjaciółka Toma i Agaty i że oni też tu są.Pierwszą myślą jaka była gdy ją zobaczyłem to to,że nadawałaby się,potem podeszliśmy do stolika gdzie siedziała Agata z Tomem,Weronika i jakiś chłopak.Weronika i ten chłopak mnie nie znali,ale widziałem spojrzenia  Toma i Agaty.Potem musiałem wyjechać poszukać jakiś nowych dziewczyn lecz kiedy wróciłem i spotkałem się znowu z Mariną po raz pierwszy od długiego czasu zobaczyłem w niej coś więcej niż tylko tanią dziwkę jak to widziałem w innych dziewczynach.Zobaczyłem w niej taką radość,rozświetlone oczy pełne ufności  i nadziei.Uśmiech zbudowany z marzeń.Była całkiem inna i naprawdę coś do niej poczułem.Jednak po ostatniej rozmowie z Tomem zacząłem się wahać.Całkowicie znam ich obawy.W końcu wiem do czego jestem zdolny,ale jej nigdy bym nie skrzywdził.Tylko,że tak właściwie to co ja mam jej do zaoferowania.Problemy i łzy.Mam ją tak po prostu rozkochać w sobie a potem zawodzić na każdym kroku?Chciał bym skończyć z tym co robię.W tedy mógłbym zacząć od nowa,ale niektóre rzeczy dzieją się niezależnie od naszej woli.Nie mogę.Wiem za dużo i za dużo rzeczy zrobiłem.Na pewno nie mogę teraz.Nie ważne,nie obchodzi mnie to.Zrobię wszystko,żeby być z nią nie ważne jakie będą tego skutki.
-Cóż za romantyczna fotka-poczułem czyiś śmiech za plecami.Był to Ramiro,który przed chwilą wszedł do pokoju-od kiedy robisz sobie zdjęcia z dziwkami-kontynuował
-Ona nie jest dziwką-powiedziałem
-To kim?Nie mów,że sobie kurwa dziewczynę znalazłeś-zaśmiał się
-Gówno cię to obchodzi-odpowiedziałem 
-Stary z czym do ludzi.Myślisz,że taka laska poleci na alfonsa ?-roześmiał się 
Wstałem i ze złością podszedłem do niego,złapałem jego koszulkę i dopchnąłem go do ściany
-Masz się odpierdolić i w to nie wtrącać rozumiesz?-wysyczałem posyłając mu mordercze spojrzenie
-Kurwa co tu się do jasnej cholery dzieje?-usłyszałem czyiś głos za plecami.Był to Ernesto.
-Chłopak się nam zakochał-powiedział Ramiro.
-Co zrobił?-zapytał Ernesto.
Puściłem Ramiro i  nie zwracając na nich uwagi wyszedłem. 

                                                                                              Luis

sobota, 2 marca 2013

4-Weronika

Choć nic się nie zmieniło,jest zupełnie inaczej.

*Weronika*
Rihanna ft. Mikky Ekko - Stay
Kolejny trudny poranek.Wstaje w swojej nocnej koszulce i idę odsłonić zasłony.Do mojego pokoju wpadają promienie słoneczne.Pewnie gdybym była w Polsce od 2 godzin siedziałabym już na uczelni.Teraz pewnie mój dzień będzie wyglądał trochę inaczej.Idę do łazienki,biorę prysznic,myję zęby czesze się.Wracam do pokoju i ubieram się.Idę do kuchni w której jak zwykle nikogo niema.Tom pewnie poszedł gdzieś z Agatą a Marina w pracy.Od kiedy się tu przeprowadziliśmy mało kto rozmawia ze mną albo interesuję się mną.Wyobrażałam to sobie trochę inaczej,ale pieprzyć to.Każdy ma teraz swoje życie,tylko ja go nie mam.Cześć jestem Weronika,mam 20 lat.Może na początek opowiem coś o mojej rodzince?Więc moi rodzice są kurewsko bogaci i kiedy mieszkałam w Polsce miałam praktycznie wszystko.Może dla tego wyjechałam?Tata jest szefem jakiejś wielkiej firmy,mama zajmuje się bankietami,ciuchami,wystrojem domu.Inaczej rozpierdala na gówna kasę taty.Jak wyglądało moje życie przed wyjazdem?Ojca widziałam 10 minut rano i 5 minut wieczorem nie licząc weekendów,które ostatnio coraz  coraz rzadziej spędzał z nami.Pewnie ma jakąś laskę na boku,ale mama usilnie próbuje w to nie wierzyć.Często wieczorami wychodzili na jakieś bankiety,albo spotkania więc mogłam robić co chciałam i to robiłam.Moja siostra o rok młodsza nie kablowała bo robiła to samo a najczęściej to ja musiałam się ją zajmować.Wraz z Mariną,Agatą i resztą naszej bandy chodziliśmy na różne imprezy.Bardzo za nimi tęsknie.Całe liceum trzymaliśmy się razem,przeżywaliśmy razem każdą chwilę.Byliśmy jak rodzeństwo i myśleliśmy,że to się nigdy nie skończy,ale czasami bywa inaczej.Skończyliśmy szkołę i każdy poszedł w swoją stronę.Brakuje mi ich,tak cholernie mi ich brakuje.Teraz trzeba żyć dalej.Brakuje mi wielu rzeczy jednak najbardziej brakuje mi miłości.Agata ma Toma,Marina poznała Luisa.Ja moją miłość zostawiłam w Polsce.Miłość,która  tak naprawdę nigdy się nie rozpoczęła a od razu zakończyła.Jednym z chłopaków należącym do naszej bandy był Chris.Pochodził z Anglii.Znaliśmy się przez 3 lata i nigdy nie pomyślałam,że oprócz przyjaźni coś między nami może być.Jednak kiedy się pogubił bardzo mu pomagałam i wtedy uświadomiłam sobie,że czuję coś do niego i że to nie jest już tylko przyjaźń.On chyba też coś poczuł,ale to nie trwało długo.Okazało się,że tata zdradza mamę.Nie chcieli się rozstawać,ponieważ to mogło by zagrozić dobru naszej rodzinie i interesom.Dlatego powrót do normalności był bardzo ciężki.Bo jak byś się czuła siedząc w kuchni obok swojego męża robiąc dobrą minę do złej wiedząc,że niedawno pieprzył inną?Ja starałam się z tego wyłączyć.I tak żyli jakby osobno więc udawałam,że jest mi to obojętne czy są razem,czy nie.Potem okazało się,że musiałam wybierać po między pracą w Niemczech a studiami w Polsce,co nie było łatwe.Przez chwile zapomniałam o Chrisie a wybór wyjazdu do Niemiec był całkowitą ucieczką od niego.Dlaczego?Bo chyba stchórzyłam.Tak bardzo bałam się miłości.Ale chyba tak naprawdę każdy z nas uciekł kiedyś od czegoś.Agata uciekła od śmierci Dawida,ja od miłości Chrisa,Marina też miała swoje powody.Tylko jedna myśl mnie przeraża,że nie ważne jak długo będziemy uciekać,przeszłość tak czy inaczej nas kiedyś dopadnie.Agata będzie musiała w końcu otworzyć ten list i pożegnać się raz na zawsze z Dawidem.,Marina dokończyć swoje rzeczy,a ja ? A ja mam zapomnieć czy wrócić? Ja muszę dalej uciekać/Nie wiem co mogę jeszcze powiedzieć o mnie.Miałam wielu chłopaków,ale jedynie na jedną noc.Przelotne związki,które nigdy nie miały przyszłości.Czasami sądzę,że nie do końca jestem normalną osobą,ale chyba każdy tak ma.Teraz chodzę po domu i nie mogę znaleźć sobie miejsca.Ktoś wszedł do domu,idę zobaczyć kto to.To Marina przyszła  z pracy.
-O cześć! widzę,że w końcu wstałaś-powiedziała zdejmując buty.
-Jak tam w pracy?-spytałam opierając się o ścianę
-Jak zwykle ścisk,tłok i dużo roboty.A co u ciebie?-spytała
-Mieszkamy ze sobą.Nie mów do mnie jak byś my rozmawiały ze sobą raz na tydzień-powiedziałam po czym weszłam do kuchni.
-Werka czekaj.Co cię ugryzło?Tylko normalnie spytałam-odpowiedziała wchodząc za mną.
-Powiedz mi,kiedy ostatni raz ze sobą rozmawiałyśmy?Pamiętasz jeszcze jak kiedyś mówiłyśmy sobie wszystko?Co się stało? Rozumiem,że masz własne życie,ale chciałabym być też częścią jego-wykrzyczałam
-Werka,ale przecież jesteś i zawsze będziesz po prostu ostatnio mam coraz mniej czasu-powiedziała podchodząc do mnie-wiesz co mam pomysł-powiedziała po czym podeszła do lodówki i otworzyła ją wyciągając z niej dwie butelki piwa-chodź! zrobimy sobie babskie popołudnie-uśmiechnęła się i zaczęła mnie  ciągnąć za rękę w stronę ogrodu.Po chwili siedzieliśmy na leżakach koło basenu.
-Wiesz co masz chyba rację trochę przesadziłam,ale naprawdę nie mam w tym domu do kogo się odezwać-powiedziałam
-Oj tam.Teraz przynajmniej możesz mi powiedzieć wszystko-uśmiechnęła się biorąc łyk z  butelki.
-Tak właściwie nie mam ci za dużo do powiedzenia.Jedyne co mnie gnębi to Chris-powiedziałam biorąc butelkę do ust.
-Chyba musimy podjąć jakieś decyzje...-powiedziała patrząc przed siebie
-Co masz namyśli ?-spytałam
-Musimy zamknąć to co za nami i zacząć na nowo inaczej stale będziemy tkwić w tym samym miejscu-powiedziała-a co do Chrisa to czy nie uważasz,że  gdyby mu zależało to powinien jakoś tu przyjechać albo zrobić cokolwiek-zapytała
-Nie wiem.Naprawdę nie wiem co o tym myśleć.-powiedziałam-też jesteś głodna?-spytałam
- I to jak !-odpowiedziała
-Chodź idziemy coś ugotować-powiedziałam po czym poszłyśmy do kuchni.

Czego się dziś nauczyłam?
Może tego,że żeby coś zacząć najpierw trzeba coś skończyć...                       Weronika



sobota, 16 lutego 2013

3-Tom

Żeby po prostu było dobrze...

*Tom*
http://www.youtube.com/watch?v=CdRut0YRWZ8
Po rozmowie z Agatą postanowiłem pójść do mnie i przemyśleć parę spraw.Wiedziałem,że muszę porozmawiać z Luisem,ale zrobię to jutro bo dziś jest już zbyt późno.Znam go bardzo dobrze chociaż on zajmuje się czymś innym jednak tam wszystko jest ze sobą połączone.Czasami myślisz,że jesteś bezpieczny,że nic ci nie zagraża,myślisz,że twoje życie jest może nie idealne ,ale dobre.Masz marzenia,plany,cele i nagle okazuje się,że to wszystko jest tylko iluzją.Wiem jak Agata się martwi o Marine dlatego muszę jej pomóż.Marina nie zasługuje na to,nie zasługuje na niego.Wiem o tym,że ja też jestem skurwielem,ale w przeciwieństwie do niego od czasu do czasu włącza mi się funkcja"uczucia".Zrobiłem wiele złego w życiu wiem o tym,ale już taki jestem,nie które rzeczy dzieją się nie zależnie od naszej woli.
Nazywam się Tom Kaulitz mieszkam w Niemczech  i mam 22 lata.Matki nigdy nie znałem.Suka zostawiła mnie,mojego brata kiedy tylko się urodziliśmy.Zaopiekował się nami ojciec.Szczerze mówiąc jakoś nie miał wyboru.Miał zaledwie 18 lat kiedy się urodziliśmy i dodajmy,ze nie był to typ odpowiedzialnego człowieka.Imprezy,narkotyki,dziwki jedną z nich  była nasza matka,którą przeleciał.Ale nie okazał się skurwielem i nie zostawił nas.Może nie radził sobie perfekcyjnie,ale ważne,że był przy nas.Wychował nas,odprowadzał do szkoły,robił z nami zadania,utrzymywał nas.Często miał problemy,ale zawsze starał się  radzić sobie z nimi.Kiedy zacząłem dorastać często się z nim kłóciłem.Byłem raczej trudnym dzieckiem często pakowałem się w kłopoty,biłem się z innymi,zacząłem brać,pić,palić,większość młodości spędziłem na  imprezach.Raz wylali mnie nawet ze szkoły,przez co ojciec się naprawdę wściekł.Nie byłem taki jak  Bill,mój brat bliźniak był zawsze grzeczny,porządny,poukładany.Nie powiem,że go nie kochałem bo kochałem i dogadywaliśmy się dobrze.Zawsze go broniłem kiedy inni zaczepiali go w szkole.Śmiali się z niego i dokuczali mu bo zawsze ubierał się w damskie ciuchy i malował się.O jego fryzurach już nie wspomnę.Zawsze był dziwakiem,ale był moim młodszym braciszkiem.Koleś miał głowę pełną dziwnych pomysłów  i marzeń.Od dziecka chciał śpiewać w jakimś sławnym zespole.Dla niego nauczyłem się nawet grać na gitarze chodź potem okazało się,że to jest moja pasja i też zacząłem mieć głupie marzenia na temat jakiegoś sławnego zespołu.Ale byłem w tedy tylko dzieckiem.Nie wiedziałem jeszcze jakie życie jest pojebane.Potem zaplątałem się w sprawy z Gambołą i zostałem dilerem.Gdy by tylko na sprzedawaniu narkotyków się skończyło było by dobrze.Są ludzie,ktorych tak pobiłem,że nie wiem czy żyją.Robiłem różne  rzeczy.Przecież w końcu trzeba było jakoś odebrać zapłatę za dragi.Z tatą  się  pokłóciłem  i nie odzywamy się do siebie.Bill jak podejrzewałem zastałem gejem,ale jeszcze przed tym nawzajem stwierdziliśmy,że ani on ani ja nie chcemy siebie za brata i zerwaliśmy kontakt.I tak stwierdziłem,że mogę teraz patrzeć na te pedalską buźkę.Są  sprawy,o których nie powinienem na razie mówić.Teraz ten pedał mieszka sobie w jakiejś willi wraz z jego ukochanym tatusiem w Hiszpanii a ja muszę siedzieć tu z masą problemów.Z jednej strony może to i lepiej,że wyjechali,przynajmniej są bezpieczni,ale z drugiej mam gdzieś ich obu zostawili mnie tu i  nie pomogli mi.Nigdy...Gościu stał się bogaty i zapomniał o swoim bracie bo poco mu taka szmata.Nie mam nic za to mam przejebane tyle wiem.Ale obiecuje,że kiedyś wyjdę z tego gówna i pokaże wszystkim,że jednak jestem jeszcze coś wart.
Znowu się rozklejam.Nienawidzę tego.Zaraz gdzieś tu mam kokainę... o jest..Jeden wdech i mogę  pisać dalej.
Siedzę teraz w moim salonie.Telewizor,jedna kanapa na niej ja przede mną stolik,a na nim strzykawki,paczuszki,tabletki,ecstasy,i wszystko co u nałogowego ćpuna może się znajdować.Tak jestem uzależniony i jest coraz gorzej.Wiem o tym.Nic na to nie poradzę. Tak jest lepiej wole nie wracać  do swojej  rzeczywistości w tedy myślę o Billu,ojcu.Nie chcę o tym pamiętać.

Kolejny poranek wstaję,przecieram twarz ,idę się odlać,w samych bokserkach schodzę do kuchni,otwieram lodówkę  znowu nic nie ma.Pierdole to zjem coś na mieście.Ostatnio strasznie schudłem,ale kogo to obchodzi.Gdzie jest ta cholerna strzykawka!Tu leży.Mam tak pokłute żyły,że nie mam gdzie wbić kolejnej igły.Okej Heroina w żyłach.Dziś rozmowa  z Luisem to będzie ciekawe. Dobra idę się ubrać.
Wychodzę.Gdzie ta cholerna paczka?Mam towar do dostarczenia.

***
-Cześć Tom,czemu chciałeś się ze mną spotkać ? o co chodzi? -powiedział Luis jak gdyby nigdy nic.
-Odpierdol się od niej rozumiesz?-powiedziałem łapiąc go za kurtkę.
-Spokojnie puść mnie.Nie mam zamiaru jej nic zrobić-powiedział odsuwając się
-To czego chcesz od niej?Po co w tedy przyszedłeś i spotkałeś się z nią?-powiedziałem kompletnie nic nie rozumiejąc.
-Wiem,że możesz mi nie uwierzyć bo wiem jakim byłem i jestem gnojem,ale ja naprawdę coś do niej czuje-powiedział całkiem poważny.
-Ty,hahahaha-zaśmiałem się  głośno-ty coś czujesz?Przecież ty nie masz uczuć-powiedziałem
-Tom,ja naprawdę nie chce jej zranić po prostu daj mi szanse.
-Słuchaj-podszedłem do niego bliżej -jeśli tylko spadnie jej włos z głowy zabije cię obiecuje ci to-wysyczałem
Puściłem go i odszedłem.Miałem jeszcze towar do dostarczenia.Nie wierzyłem temu gnojowi.On zawsze coś knuł.Nie mam pojęcia co tym razem,ale jeszcze się dowiem.

   
                                                                                                          Tom


piątek, 8 lutego 2013

2-Agata

Nikt nie powiedział,że to będzie łatwe...

Breathe me - Sia

*Agata*

-Czego on od niej chce?-spytałam gdy tylko Marina wyszła z kuchni
-Nie wiem-odpowiedział ciągle opierając się o blat
-Kurwa,nie taka była umowa!Ona nie miała być w nic wmieszana,miała tu tylko przyjechać,żeby nas kryć! -powiedziałam podnosząc ton .
-Wiem do cholery-powiedział wstając-wiem jaka była umowa-dodał
-Więc po cholerę on się z nią dziś spotkał!-wykrzyczałam
-Zamknij się bo nas usłyszy-powiedział
-Słuchaj ja w to weszłam,ale Marina i Weronika mają być czyste rozumiesz?-powiedziałam patrząc na niego prawie ze łzami w oczach
-Rozumiem.Nie wiem o co mu chodzi,ale nie pozwolę was skrzywdzić.nikomu a zwłaszcza jemu-podszedł i przytulił mnie a ja wtuliłam się w jego szeroką bluzę-obiecuje-wyszeptał.

***
Może powinnam się jakoś przestawić w tej chorej historii?A więc Nazywam się Agata Stonem mam 20 lat,urodzona w Anglii,wychowana w Polsce,mieszkam w Niemczech.Mój ojciec mieszka w Londynie wraz z  moim bratem Tonym  i jego kochaną żoną.Prawdopodobnie mam jeszcze jakieś rodzeństwo,ale wątpię,żebym je kiedykolwiek poznała.Rodzice się rozwiedli kiedy miałam 11 lat.Tony został z ojcem a ja wyjechałam z mamą do Polski.Rozeszli się bo ojciec znalazł sobie jakąś nową szmatę,której nigdy nie trawiłam.Widziałam ją  zaledwie 3 razy,ale to i tak o 3 za dużo.Gdy przyjechaliśmy do Polski wraz z mamą zamieszkaliśmy w domu mojej babci,która zmarła jakiś rok temu,Bardzo ją kochałam.Lubiłam ten dom,zawsze przyjeżdżaliśmy z Tonym do babci na wakacje.Spędziłam tam jedne z najwspanialszych chwil mojego życia.Lubiłam siedzieć w ogrodzie.Zawsze bawiliśmy się tam z Tonym i huśtaliśmy się na huśtawce.  Czy tęskniłam za nim?Tak i to jak cholera,każdego dnia siedziałam na tej pierdolonej huśtawce i czekałam na niego aż mój starszy brat w końcu przyjdzie i mnie przytuli.Chodziłam tam szczególnie w tedy kiedy miałam dość całego świata i za dużo problemów,albo jak mama  kolejny raz za dużo wypiła i skrzyczała mnie.Nie radziła sobie,zwłaszcza po rozstaniu z tatą.Próbowała znaleźć pracę,ale nie zbyt jej to wychodziło.
Zaczęła pić i płakała prawie przez cały dzień,chyba miała depresje.Nie obchodziło ją nic ani nikt.Nie robiła obiadów,nie pomagała mi  w lekcjach,nie sprzątała, nie robiła mi śniadania do szkoły.Czasami gdy się upiła krzyczała,że to moja wina i że to wszystko przeze mnie co bolało mnie najbardziej.Tak było do 13 roku życia.Po dwóch latach piekła,postanowiła się wziąć za siebie,znaleźć pracę i zmienić życie. Poznałam Marine i Weronikę.Były moimi najlepszymi przyjaciółkami i zawsze mnie wspierały chociaż nie od razu powiedziałam im co się dzieje u mnie w domu.Znów żyliśmy normalnie z moją mamą.Przez 2 lata było tak cholernie normalnie.Potem poznała jego...Mojego nowego ojczyma.Był alkoholikiem i nie pracował.Cały czas krzyczał na nas i bił mamę,ale ona była tak cholernie w nim zakochana.Kiedy skończyłam 18 lat postanowiłam się wyprowadzić.Nie bardzo wiedziałam do kąt.Mogłam wrócić do ojca,ale wolałabym mieszkać kolejne 18 lat z moją stukniętą matką niż z nim.Szczerze go nienawidzę.Nie rozumiem jak mógł zostawić tak mnie i mamę w ogóle nie interesując się nami?!W tym czasie poznałam Dawida.Zamieszkałam z nim w jakiejś melinie,ale ważne że mieliśmy alkohol i narkotyki.To stało się naszym życiem.Parę tabletek,butelka i strzykawka.Piękne.. ? Nie -żałosne.W padłam w to on mnie w to wrzucił.Mimo to kocham go i mogłabym nadal oddać życie tylko po to żeby tu był.Byliśmy chorą miłością,seks imprezy,używki,ale była tez miłość.Opiekował się mną i nigdy nie pozwolił żeby cokolwiek mi się stało.Jednak on stał coraz bliżej krawędzi i  w końcu spadł,a moje życie razem z nim.Przedawkował.Znalazłam go w łazience na podłodze,w ręku trzymał list.Był do mnie.Nie otwarłam go.Do dziś mam go przy sobie,ale wciąż  go nie otwarłam.Nie mogłam.Czuje że wtedy mój świat zawalił by się od nowa,że znów wróciło by to wszystko,chodź tak właściwie nic nie odeszło.Wciąż wszystko siedzi we mnie  miłość,ból,radość,szczęście,ON.Wciąż jest we mnie.Staram się to ukrywać udaje,że zapomniałam,że to już za mną,ale nic nie jest za mną i długo nie  będzie.Wiec może boje się czegoś innego?Może boję się,że jak otworze ten list to to będzie pożegnanie,odejście,zapomnienie o nim na zawsze,koniec żałoby?Jeszcze nie.Jeszcze nie jestem gotowa.On odszedł,ja zostałam.Zostałam z tym całym gównem.Poznałam Toma,który mnie pociągnął dalej,a ja dzięki temu pociągnęłam za mną wielu innych niewinnych ludzi.Weszłam w takie gówno,że nie wiem czy kiedykolwiek z niego wyjdę,dlatego nigdy,przenigdy nie chce w to wciągnąć dziewczyn,tego bym nie przeżyła.Oprócz nich mam jeszcze Toma....On jedyny wie o mnie to czego inni moi przyjaciele nie wiedzą.On jest dobry,tylko czasami wydaje się inny,ale on nie chce nikogo zranić.Co do Luisa jest to niebezpieczny typ i nigdy nikogo nie pokochał.
Czy można mieć jeszcze bardziej pojebane życie?Podejrzewam,że to jeszcze nie koniec atrakcji i spotka mnie jeszcze wiele ciekawych przygód.Moja mama mieszka w Polsce nie wiem co się z nią dzieje i chodź kocham ją tak bardzo nie mogę wrócić,ale kocham ją i zawsze to ona była tą najważniejszą osobą  w moim życiu.Z Ojcem  ostatni raz rozmawiałam w wieku 18 lat w dniu moim urodzin potem już nie rozmawialiśmy.Nie wiem co dzieje się z Tonym nasz kontakt też się już dawno temu urwał.List Dawida ciągle leży w mojej szufladzie nie otwarty a ja jestem cholerną dziwką,dilerką i narkomanką...

Agata 

sobota, 2 lutego 2013

1-Marina



"Przypadkowe spotkanie jest czymś najmniej przypadkowym w naszym życiu."

20.03.2012
Dziś widziałam się z Luisem.Zadzwonił przez co byłam bardzo zaskoczona.Minął tydzień od czasu kiedy dałam mu numer więc myślałam że już się nie zobaczymy.Szczerze przychodziły mi do głowy wszystkie scenariusze:może źle zapisał,może dałam mu zły numer,może wcale nie chciał się ze mną spotkać,może nie ma czasu.A jednak.Poszłam do Weroniki podzielić się z nią informacją ,ta tylko skomentowała "Czas wielki bo oszaleć z tobą można było".Udałam że nie wiem o co jej chodzi i zignorowałam to.Ubrałam się  a o 15:00 Luis był u mnie.Postanowiliśmy pójść do parku,nie daleko naszego domu.Tłumaczył mi dlaczego  dopiero teraz zadzwonił.Nie mógł wcześniej bo miał coś ważnego do zrobienia w pracy i zbytnio nie miał czasu,chociaż bardzo chciał zadzwonić.Gadaliśmy głównie o mnie.Okazało się,że mamy dużo wspólnego ze sobą.Jednak gdy zaczęliśmy rozmawiać o nim szybko zmieniał temat,jakby chciał coś ukryć przede mną.
Nie chciałam go naciskać i odpuściłam,ale wiedziałam że ma jakiś sekret.
Długo rozmawialiśmy,trochę się wygłupialiśmy.Za każdym razem kiedy się uśmiechał w jego brązowych oczach pojawiały się iskierki. Potem usiedliśmy na jednej z ławek.
-Nie wiem kiedy się znowu zobaczymy-powiedział spoglądając na mnie
-Dlaczego? -spytałam
-Muszę wyjechać na jakiś czas-powiedział patrząc przed siebie
-Dokąd?-zapytałam próbując nie pokazywać po sobie żadnych emocji
-Teraz Ci nie mogę powiedzieć,to zbyt trudne-powiedział przenosząc wzrok na mnie
Patrzył na mnie swoimi pięknymi oczami,ale nie było już w nich iskierek tak jak wtedy kiedy się uśmiechał
-Wiesz kiedy wrócisz?-pytałam dalej
-Nie.Nie wiem czy w ogóle wrócę-powiedział smutno
Nie pytałam o nic więcej.Zapadła cisza,słychać było tylko rozmowy przechodniów przechodzących obok i wiatr.Siedzieliśmy tak przez chwile-niby razem,ale osobno.
-Wiesz-zaczął-naprawdę się ciesze,że mogłem cię poznać i chociaż przez chwile być naprawdę szczęśliwym.Może to brzmi trochę głupio dla ciebie,ale dla mnie te chwile tu z tobą były naprawdę bardzo ważne.Nie chce,żeby to było nasze ostatnie spotkanie,ale pewne rzeczy nie zależą od naszej woli.Mam nadzieje,że się jeszcze spotkamy.Jeśli nie,wiedz że nigdy o tobie nie zapomnę chociaż spotkaliśmy się zaledwie dwa razy-powiedział patrząc prosto w moje oczy.
-Ja też nie chcę-powiedziałam cicho-naprawdę nie chce kończyć czegoś co się nawet nie zdążyło zacząć.Wróć proszę.Nie chcę żebyś był tylko moim wspomnieniem,które zacznie blednąć z biegiem czasu.-dodałam ledwo powstrzymując łzy.
-Mam pomysł-powiedział-po czym wyciągnął z kurtki telefon.
-Co ty chcesz zrobić?-spytałam lekko zaskoczona
-Zróbmy sobie razem zdjęcie.Przy najmniej ono nam będzie przypominać o sobie-powiedział po czym zaczął coś grzebać w telefonie.
Ja się  tylko zaśmiałam.
-Gotowa ?-spytał
-Oczywiście!Mów co mam robić-powiedziałam z rozbawieniem
-Dobrze więc Dawaj całusa-powiedział po czym wyciągnął rękę przed nas i zrobił zdjęcie.
Chwile się śmialiśmy z niego bo wyszło naprawdę śmieszne.Potem przesłał mi je na mój telefon.I postanowił mnie odprowadzić do domu.Całą drogę przegadaliśmy.Dziwi mnie to że jest to pierwszy chłopak,z którym mogę gadać cały dzień i wciąż mamy o czym.W końcu doszliśmy do mojego domu.
-Wejdziesz ?-spytałam
-Nie,nie będę przeszkadzać.Pójdę już-powiedział
-Dobrze,ale proszę obiecaj mi że się jeszcze kiedyś spotkamy -powiedziałam smutno
-Obiecuje-powiedział uśmiechając się
-Więc do zobaczenia-odpowiedziałam po czym podeszłam i pocałowałam go lekko w policzek
-Do zobaczenia-powiedział przytulając mnie.Kiedy chciałam już iść do domu poczułam,że on wciąż trzyma mnie za rękę.Pociągnęłam ją lekko,a on ją puścił.Uśmiechnęłam się tylko i weszłam do domu.


                 



                                                                 





Gdy tylko weszłam do domu od progu usłyszałam rozmowę Agaty i Toma dobiegającą z kuchni.Poszłam się z nimi przywitać.Siedzieli przy stole zawzięcie o czymś dyskutując.
-Cześć-powiedziałam rozpinając kurtkę a oni spojrzeli na mnie.
-A ty gdzie byłaś?-spytała Agata prosto z mostu.
-Spotkałam się z Luisem-powiedziałam,a Agata z Tomem wymienili spojrzenia.-Coś się stało?-spytałam zdziwiona
-Z tym Luisem z urodzin-zapytała
-Tak z tym-odpowiedziałam trochę poirytowana nie miałam ochoty im tego opowiadać.
-I jak było?-spytał Tom opierając się o blat kuchenny
-Fajnie,miło i przyjemnie-odpowiedziałam po czym wyszłam z kuchni.Po drodze odwiesiłam kurtkę i pobiegłam schodami do swojego pokoju.

Weszłam do mojego pokoju.Zamknęłam drzwi i usiadłam przy biurku.Oparłam o nie ręce  i zaczęłam przypominać sobie każdą chwile z naszego spotkania,nie przestając się uśmiechać.
Na ziemie przywróciła mnie dopiero Weronika,która weszła do mojego pokoju.
-Hej,nie przeszkadzam?-powiedziała stojąc w wejściu
-Jasne wchodź-odpowiedziałam uśmiechając się. 
-I jak było?Opowiadaj !-powiedziała podekscytowana siadając na moim łóżku 
-Dobrze,poszliśmy do parku,rozmawialiśmy,żartowaliśmy,ale potem...-powiedziałam opuszczając głowę.
-Co potem?-spytała
-Potem powiedział,że znowu musi wyjechać i nie wie czy kiedykolwiek się zobaczymy-powiedziałam smutno.
-No przestań,jak mu na tobie zależy to się wróci-powiedziała uśmiechając się-dobra ja idę bo mam coś jeszcze do zrobienia-dodała po czym wyszła z pokoju.
A ja nadal  tam siedziałam a po głowie chodziło mi ciągle "jeśli mu zależy to wróci" jeśli mu zależy...a jak mu nie zależy?
                                                                                            Marina 







piątek, 25 stycznia 2013

Prolog

Bo wszystko to iluzją jest i magią 
I zdarza się tylko raz na milion...

12.03.2012

Drogi Pamiętniku,


Od dziś zaczynam opowiadać ci moje życie.Nigdy nie pisałam pamiętnika,ale od kiedy przeprowadziłam się do Niemiec,a było to jakieś cztery miesiące temu,odczuwam potrzebę zapisania tych wszystkich rzeczy,które są dopiero przede mną.Właściwie przez cały mój pobyt w Niemczech nie wydarzyło się nic specjalnego.Wraz z moimi dwiema przyjaciółkami Agatą i Weroniką zamieszkałyśmy w jednej ze spokojnych dzielnic Berlina.Przeprowadziłyśmy się tam ponieważ dostałyśmy bardzo korzystną ofertę pracy
w jednej z firm,a poza tym chciałyśmy się trochę usamodzielnić. Przez ten  czas poznałyśmy bardzo miłego i przystojnego chłopaka,a na dodatek nałogowo grał na gitarze.Miał na imię Tom i był naszym sąsiadem.Pomógł się nam tu zadomowić i poznać miasto a do tego stał się naszym przyjacielem.Ma także brata,ale bardzo mało o nim mówi.
Dzisiaj kończę swoje 20 urodziny.Z tego powodu wraz z Agatą,Weroniką,Tomem i nowym chłopakiem Agaty-Pitym wybraliśmy się do jednego z berlińskich klubów.Gdy poszłam zamówić alkohol przy barze spotkałam pewnego chłopaka.(co chyba w znacznej mierze przyczyniło się do zaczęcia pisania tego pamiętnika).Siedział w skórzanej kurtce i białej bokserce oparty o bar bawiąc się swoim drinkiem.
Na początku go nie zauważyłam dopiero kiedy zagadał do mnie zauważyłam go.
-jedna dziewczyna,ale tyle alkoholu-powiedział spoglądając na mnie
-Nie to dla moich przyjaciół.Mam dziś urodziny więc dziś ja stawiam-powiedziałam pół żartem,pół serio.
-No to wszystkiego najlepszego-chłopak podał mi rękę.
-Dziękuje.-powiedziałam-Marina jestem-dodałam
-Marina?-to raczej nie jest niemieckie imię -powiedział
-Moja mama lubiła hiszpańskie seriale-zaśmiałam się
-To wszystko wyjaśnia-opowiedział uśmiechając się
-Nadal nie powiedziałeś mi swojego imienia -powiedziałam.
-Luis-odpowiedział
-Miło mi Cię poznać-powiedziałam -dobra biorę to i idę bo zaczną się martwić,że się zgubiłam-powiedziałam po czym wzięłam alkohol.
-Tak się o ciebie martwią?-zaśmiał się
-Raczej bardziej o alkohol niż o mnie-zażartowałam
-Może Ci pomóc?-spytał
-Jeśli chcesz-powiedziałam po czym wręczyłam mu kilka kieliszków
-Sporo tego masz-zaśmiał się
-To będzie długa noc-uśmiechnęłam się po czym poszliśmy do reszty.
Luis usiadł z nami i przez resztę wieczoru razem śmialiśmy się,żartowaliśmy i wszyscy się dobrze bawili. To  była naprawdę udana noc.
Na końcu dałam mu swój numer telefonu i tak się rozstaliśmy.Nie wiem czy zadzwoni chociaż chciałabym,nie wiem gdzie mieszka,jak się nazywa,ale wiem że gdyby zadzwonił na pewno bym się z nim umówiła.Jest naprawdę miłym,ciekawym chłopakiem.
To  tyle na dziś.Idę spać bo jutro czeka mnie ciężki dzień


                                                                                 Dobranoc Pamiętniku 
                                                                                                                           Marina